*Kółka w głowie.*
Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie bardzo trudnym czasem. Nie miałam jeszcze tyle stresu i tak poważnego zmartwienia. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Po wszystkim zostało we mnie zdziwienie nad tym, jak destrukcyjny potrafi być stres. Jak bardzo potrafi zaburzyć funkcjonowanie – zawęzić uwagę, wywołać drżenia, zaburzenia apetytu, snu, jak potrafi przytłoczyć. Wracam do równowagi. Jeszcze ciągle widać po mnie skutki zmartwień, ale niedługo nie powinno być po niczym śladu. Odżywam i wracam do normalniejszego trybu życia;)
Wczoraj oddałam 37 stron pracy magisterskiej - nie licząc bibliografii, spisu treści, strony tytułowej. Cieszę się, że skończyło się wnikanie w treści teoretyczne, a do napisania została część empiryczna. Takie pitu-pitu teoretyczne potrafi dobić – co kto powiedział, za kim cytował, jak parafrazował... Już wolę opisywanie statystycznych analiz i wyciąganie mniej lub bardziej trafnych wniosków. Tak więc bardzo się cieszę, że żmudniejsza część roboty odwalona;)
Zelektryzowała nas wieść, że we Wrocławiu zagra legendarny Queen:
www.gazetawroclawska.pl/(…)queen-zagra-we-wroclawiu…
M. jest wielkim fanem tej grupy. Wiadomość o koncercie psuje to, że w roli wokalisty obsadzono Adama Lamberta. Kompletnie mi nie pasuje do stylu Queen, zarówno wokalnie, jak i wizualnie. Nie lubię drgań głosu Lamberta podczas wykonywania piosenek Queen, no i w niektórych momentach on po prostu wokalnie nie wyrabia. Paul Rodgers był zdecydowanie lepszym frontmenem – jego śpiew brzmiał rasowo, mimo że skalę i barwę głosu ma kompletnie różną od Mercurego. Tak, czy siak, okazja nie lada, żeby na żywo posłuchać legend rocka. Bilety od 89 zł.
*Kółka na nogach.*
Niedawno otworzyłam sezon łyżworolkowy. Przełamałam się w końcu, bo od dwóch lat nie miałam ich na nogach. Bałam się, że moje naderwane więzadła mi nie pozwolą na jazdę, że kontuzja się odnowi. Obawy okazały się bezpodstawne, a ja mogę cieszyć się jazdą;) Uwielbiam ten rodzaj aktywności, jak nie znoszę biegania, tak rolki są dla mnie stworzone. Dziś też sobie pojeździłam, mimo strasznych zakwasów po ostatnim razie. Szkoda było marnować tak cudną popołudniową pogodę.
___________________________________________________________________________
Wiem, że mój strój do jazdy jest zupełnie nieodpowiedni – ale ja uwielbiam jeździć w moich workowatych dżinsach – są o wiele wygodniejsze od dresów. A ze swoich rolek jestem dumna – wydałam na nie kupę forsy, którą długo sobie składałam, ale za to teraz jeżdżenie jest samą przyjemnością – rolki same suną po asfalcie:)
-
Obiektyw-NIEJ:
-
Nauczycielka na wakacjach:
-
Nauczycielka na wakacjach:
Pokaż wszystkie (4) ›